Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2022

Pranie koca z merynosa

Eliza miała koc z wielbłądziej wełny, który z uporem nazywała pledem. Może zresztą był to pled, bo prezentował się rzeczywiście bardzo okazale, jeśli chodzi o grubość nie miał sobie chyba równych. Eliza lubiła siadać w fotelu owinięta nim z książką w ręce i kawą lub lampką wina pod ręką. Wszyscy jej powtarzali, że lepszy byłby koc z merynosa, ale ona wiedziała swoje, że wielbłądzia wełna zimą jest cieplejsza niż z merynosa, a latem potrafi ochronić przed upałem. Tak uważając popijała właśnie różowe wino musujące, gdy lampka wyślizgnęła jej się z ręki i jej zawartość wylała się na drogocenny koc. Koc trzeba było wyprać, ale jak? Na sucho koc ważył dwa kilo, na mokro ważyłby pewnie z dziesięć. Koc z merynosa byłby za pewne lżejszy. Zrozpaczona Eliza nie wiedziała co robić. W końcu zdecydowała się zawieźć koc do pralni. Wybrała pralnię Perfect Clean, gdyż znajdowała się najbliżej jej domu. Oddając koc do prania wyłkała, że wszyscy jej mówili, że powinna była kupić koc z merynosa i że ko...

Chemiczne pranie marynarki

Agaton bał się oddać swoją marynarkę z lnu do pralni. Bał się konkretnie tego, że chemiczne pranie marynarki ją zniszczy. Jakoś nie przychodziło mu do głowy, że po to jest pranie chemiczne, inaczej zwane praniem suchym, żeby właśnie woda nie zniszczyła wełnianych włókien. Przecież marynarki z lnu nie dałoby się wyprać samą wodą, a jeśli nawet, to zaschniętych plam po kawie nie spierze się wodą o temperaturze trzydziestu stopni. I tak wisiała jego poplamiona marynarka z lnu w szafie – nie oddana do prania chemicznego, niezdatna do noszenia. W końcu żona Agatona, Beata, zadecydowała za męża i zawiozła marynarkę z lnu do chemicznego prania do pralni Perfect Clean. Była to pralnia, której ufała, bo nie raz oddawała do niej do prania swoje żakiety. Zapakowała mężowską marynarkę w stosowny pokrowiec i ułożywszy ją na siedzeniu pasażera ruszyła spod ich domu do Warszawy. W Warszawskiej siedzibie pralni Perfect Clean pokazała poplamioną marynarkę z lnu, a pracownik pralni orzekł bez wahania,...

Pranie lnianej marynarki

Marek zawsze stawiał na naturę. Zawodowo zajmował się rolnictwem, ale był też radnym gminy. Jako radny musiał wyglądać dobrze, więc posiadał trzy różne garnitury, wszystkie w stu procentach naturalne: len i bawełniana podszewka. I właśnie jedną ze swoich lnianych marynarek wybrudził na ostatnim posiedzeniu, przypuszczał, że usiadł na brudnym krześle. Lniana marynarka wymagała prania. Jako że Marek się na praniu marynarek średnio znał, wiedział też że potem trzeba je wyprasować, a ta czynność zdecydowanie nie była mocną stroną Marka. Zdecydował się więc oddać swoją lnianą marynarkę do prania w pralni. Wybrał olsztyński oddział pralni Perfect Clean. Marek oddawał tam wiele razy pościel do prania, miał więc zaufanie do tej pralni. Wiedział, że pracownicy Perfect Clean poradzą sobie świetnie z wypraniem lnianej marynarki. Żałował tylko, że do prania nie mogą używać środków naturalnych, jak na przykład wyciąg z mydlnicy. W tydzień po tym, jak Marek oddał swoją lnianą marynarkę do prania...