Pranie lnianych koszul Jana
Jan na całe dwa tygodnie został ‘słomianym wdowcem’. Jego żona Ewa wyjechała na szkolenie i zapowiedziała, że ma do niej nie dzwonić, gdyż telefon mógłby zakłócić zajęcia w których uczestniczy. Ewa co kilka dni, wieczorem sama dzwoniła do domu. Po tygodniu nieobecności żony Jan zauważył, że jego ulubione lniane koszule niemal wszystkie są już brudne. Mgliście przypomniał sobie, że Ewa przed wyjazdem szczegółowo poinstruowała go jak je prać, ale niezbyt uważnie jej słuchał i oczywiście wszystko zapomniał. Jan nie wiedział kiedy Ewa zadzwoni i nie bardzo chciał też słuchać jej zarzutów, że jest nieuważny i ją ignoruje. Postanowił więc sam uporać się z problemem. Sprawdził w Internecie jak prać lniane rzeczy i nieco się załamał. Nie prać białych z kolorowymi, ale czy biała w szare prążki to jeszcze biała czy już kolorowa? A jego ulubiona jasno błękitna? Przecież ona jest niemal biała. Sugerowano też sprawdzenie dopuszczalnej temperatury prania na metkach ubrań, a tu większość m...