Sukienki po babci
Martyna spędziła wakacje u babci, na wsi. Przebywanie na świezym, wiejskim powietrzu jej służyło. Przy okazji pomagała babci robić sery z mleka od czterech kóz, które był w posiadaniu babci. Któregoś dnia babcia Martyny zniosła ze strychu ogromne drewniane pudło. Okazało się, że znajdują się w nim ubrania, głównie sukienki. Babcia kazała Martynie wszystkie przymierzyć. Okazało sie, że leżą na niej, jakby były na nią szyte. Teraz trzeba było całą tę odzierz wyprać i wyprasować. Martyna nie wyobrażała sobie ogromu pracy, jaki trzeba będzie włożyć w wyprasowanie takiej ilości odzierzy. Gdyby była u siebie, w Krakowie, oddałaby całą odzierz do prania i prasowania do pralni Perfect Celan. Od lat korzystała z usług pralni Perfect Clean i była z niej bardzo zadowolona. Jednak od babci do najbliższej pralni było grubo ponad sto kilometrów. Babcia roześmiała się na obawy wnuczki i powiedziała, że tyle odzierzy, ile ona w swoim życiu wyprasowała, uczyniło z niej mistrzynię prasowania odzierzy i uwinie się z tym raz, dwa.
Martyna wracała z udanych wakacji z dodatkowym bagażem. Wiozła w nim sery dla całej rodziny oraz szesnaście sztuk pięknie wypranej i wyprasowanej odzierzy.
Komentarze
Prześlij komentarz