Spieranie plamy z sukni ślubnej
Malwina, Panna Młoda, bawiła się świetnie na swoim i swojego męża Maćka weselu. Tańczyła, jadła, piła. Całowała męża z ochotą, kiedy goście śpiewali „gorzko, gorzko”. O północy wniesiono tort. Składał się z trzech pięter. Dolne, największe, miało masę czereśniową, środkowe truskawkową, a górne, najmniejsze, malinową. Państwu młodym przypadła, oczywiście, górna, malinowa, część. I wtedy właśnie trochę masy spadło na białą suknię Malwiny. Malwina wybiegła z Sali zaprać choć trochę czerwoną plamę, lecz niewiele to dało. Płaczowi nie było końca. Maciek obiecał żonie, że suknia będzie jak nowa, trzeba ją tylko oddać do pralni. Po podróży poślubnej Maciek wziął suknię Malwiny i pojechał do pralni Perfect Clean. Pralnia ta oferowała pranie sukien ślubnych metodą lagoon. Takie pranie polega na zamoczeniu sukni ślubnej, w wyniku czego włókna się rozluźniają i łatwiej wychodzi spomiędzy nich bród. Dodatkowo używa się delikatnych i w stu procentach biodegradowalnych środków piorących. Na szczęście suknia ślubna Malwiny nie była z jedwabiu. Wtedy trzeba by było prać suknię ślubną chemicznie. Maciek zaś nie miał zaufania do tej metody. Pracownicy pralni z sieci Perfect Clean powiedzieli, że może przyjechać za tydzień po wypraną suknię ślubną żony.
Kiedy po owym tygodniu Malwina zobaczyła swoją wypraną suknię ślubną, znowu zaczęła płakać. Tym razem był to jednak płacz ze szczęścia.
Komentarze
Prześlij komentarz