Pranie plam z błota i krwi na odzieży sportowej
Karolina codziennie rano przed pójściem do pracy chodziła na siłownie na świeżym powietrzu w parku leżącym w pobliżu jej domu. Z przyjemnością zaliczała orbitrek, wiosło, wymachy nóg i obroty bioder. Z przykrością patrzyła na krople deszczu spływające po jej oknach, bo w deszczowe dni nie było jak ćwiczyć. Na szczęście rankiem się wypogodziło i deszcz przestał padać. Karolina założyła swoją odzież sportową i ruszyła na rundkę gimnastyczną. Niestety, schodząc z orbitreka poślizgnęła się na zabłoconej powierzchni przejechała kilka metrów szorując kolanami i dłońmi po ziemi. Wstając odruchowo wytarła dłonie w swoją odzież sportową i przystąpiła do dalszych ćwiczeń. W pracy umyła dłonie i schowała dres do torby. Po powrocie z pracy rozpakowała swoją odzież sportową. Wiedziała, że wymaga ona prania, bo są na niej okropne plamy z błota. Okazało się, że oprócz plam z błota znajdują się na niej również plamy z krwi. Karolina dopiero teraz skojarzyła pieczenie obtartych rąk. Pamiętała, jak jej mama uczyła ją, że jeśli odzież jest wybrudzona krwią, trzeba ją zalać zimną wodą z dodatkiem detergentu, żeby krew odmokła. Dlatego włożyła swoją odzież sportową najpierw do miski, żeby odmoczyć plamy z krwi i przy okazji błota. Po godzinie moczenia odzieży sportowej w zimnej wodzie i proszku do prania, Karolina włożyła odzież sportową do pralki, aby wyprać ją w stu procentach. Nie oddawała ubrań do pralni, choć jej koleżanki z pracy zachwycały się pralnią Perfect Clean. Była kobietą, która uważała, że jak czegoś sama nie zrobi, to to coś nie będzie zrobione dobrze. Dlatego swoją odzież sportową wyprała sama i żadna pralnia nie była jej potrzebna.
Sposób na odmoczenie plam z krwi w zimnej wodzie okazał się skuteczny i wyprana odzież sportowa Karoliny prezentowała się następnego dnia w parku bardzo dobrze.
Komentarze
Prześlij komentarz