Pranie wełnianej marynarki

Mateusz, prezes i właściciel dobrze prosperującej firmy kurierskiej, szczycił się posiadaniem garnituru z najczystszej kaszmirskiej wełny. Dbał o ten garnitur lepiej niż o swoją firmę, tak twierdziły niektóre pracownice. Niestety, na ostatnim raucie poplamił swoją bezcenną marynarkę czerwonym winem. Płaczowi nie było końca. Nie pomogła sól sypana na marynarkę. Nie pomogła bibuła do niej przykładana. Nie pomogły pewnie dlatego, że Mateusz nie pozwolił sypać solą swojego skarbu zbyt obficie, a na pomysł przykładania jakiegoś papierka do wspaniałości zaczął kląć. Sekretarka Mateusza, Eleonora, która nie uczestniczyła w szale wokół marynarki prezesa, przyszła po chwili z wydrukowanym adresem wrocławskiej filii pralni Perfect Clean. Sprawdziła w Internecie, która z pobliskich pralni ma w swojej ofercie pranie marynarek i która ma najlepsze opinie, i przyniosła Mateuszowi rozwiązanie na przysłowiowej tacy. Marynarka została więc skrzętnie owinięta folią i zawieziona do Perfect Clean. Na zawodzenia Mateusza, że taka piękna, wełniana, kaszmirowa, a tu taka plama, pracownik odbierający marynarkę do prania odparł, że będzie lśnić czystością i wyglądać, jak nowa. Mateusz nie do końca wierzył, ale nie miał wyjścia i zostawił marynarkę do prania w pralni.

Tydzień później udał się do Perfect Clean odebrać swoją wypraną marynarkę. I znów płaczowi nie było końca, lecz tym razem był to płacz z radości. Marynarka po znakomitym wypraniu przez pracowników, którzy dobrze, naprawdę bardzo dobrze znali się na swojej pracy, wyglądała, jakby świeżo zdjęta z wieszaka. Po tej przygodzie prezes Mateusz zarządził, że na rautach firmowych jest absolutny zakaz serwowania i picia czerwonego wina.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prasowanie lnianej koszuli

Pranie firan. Jak prać firany w pralce?

Karta Extraprofit, czyli pragmatyczny prezent na Dzień Chłopaka