Pranie koca

Marek stał ze zwieszoną głową i nie miał pojęcia, co teraz robić. Ulubiony koc swojej żony, która była akurat na firmowym wyjeździe, poplamił sosem pomidorowym, bo zachciało mu się jeść pizzę w łóżku. Próbował tę plamę zetrzeć wilgotną szmatką, jednak nie odniosło to żadnego rezultatu. Koc był drogi, z wełny wielbłądziej i kaszmiru i Marek nie miał pojęcia jak go prać. Poza wszystkim był duży, mierzył sobie dwa metry i dwadzieścia centymetrów długości i dwa metry szerokości. Nie wiedząc co zrobić, usiadł przed komputerem i zanurzył się w odmętach Internetu. Internet podpowiedział mu oddanie koca do pralni. Pralnią, która przyciągnęła uwagę Marka była pralnia Perfect Clean. Miała bardzo dobre opinie klientów i ceny nie były wygórowane. Marek postanowił oddać koc do pralni, właśnie do Perfect Clean. Oddając koc w ręce pracownika pralni błagał, żeby nie została na nim choćby najmniejsza plamka, choćby najsubtelniejszy ślad po lamie no i żeby koc był nadal taki miękki i ciepły, i miły. Pracownik pralni, bardzo sympatyczny pan, wyjaśnił mu, że zostaną użyte tak skuteczne środki, aby wywabić całą plamę, resztki po plamie i nawet cień po resztkach po plamie i żeby jednocześnie koc nie stracił na swojej delikatności. Pozostała jeszcze kwestia, na kiedy koc byłby czysty. Niestety, okazało się, że dopiero za siedem dni. Niestety dla Marka, bo żona wracała za trzy dni.

Marek oczekiwał żony z wielkim przejęciem. Nie wiedział, jak jej powiedzieć o wypadku z kocem. W końcu wycisnął z siebie tę trudną prawdę, a żona zapytała go tylko, czy oddał koc do Perfect Clean, bo innej pralni to ona by nie zaufała. Cztery dni po powrocie żony Marek odbierał koc z pralni Perfect Clean. Koc był miluśki, mięciutki i cudownie czysty. Szczęśliwy małżonek mógł ze spokojem sumienia rozłożyć ulubiony koc żony na ich wspólnie ulubionej kanapie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prasowanie lnianej koszuli

Pranie firan. Jak prać firany w pralce?

Karta Extraprofit, czyli pragmatyczny prezent na Dzień Chłopaka