Torebka Marioli

Mariola weszła do domu z płaczem. Nie dość, że poślizgnęła się na zamarzającym deszczu i bolała ją teraz kość ogonowa, a ból zaczynał pełznąć w górę, to jeszcze jej ukochaną zamszową torebkę zmoczyła i ubrudziła ziemią. Mąż Marioli, Mirek, dawca torebki, tulił ją w ramionach i powtarzał, że wszystko będzie dobrze, że jutro pojadą do lekarza, który przepisze jakieś maści i masaże, że zamszową torebkę można wyczyścić. Gdy Mariola się w końcu uspokoiła, mąż zaparzył jej ulubioną herbatę, czarny Cejlon z dodatkiem mango i brzoskwini. Usiedli przy stole i Mirek zaczął szukać w Internecie najpierw dobrego lekarza. Gdy już zapisał żonę na wizytę, zaczął szukać sposobów na wyczyszczenie torebki zamszowej. W całym Internecie krążył przepis na pastę sodową, którą można czyścić torebki. Wystarczyło ponoć wsypać pół szklanki sody oczyszczonej do pół szklanki wody, zamieszać i taką pastą czyścić torebki oraz buty z zamszu. Mirek pokazał ten przepis na czyszczenie torebek, ale Mariola powiedziała, że nie będzie tej ślicznej torebki mazać jakąś pastą. A co, jeśli w wyniku działania tego świństwa torebka się zniszczy? Mirek zaczął więc szukać pralni, która miałaby w swoich usługach czyszczenie torebek. Znalazł pralnię Perfect Clean, która miała bardzo dobre opinie wśród klientów.

Następnego dnia, Mirek zawiózł Mariolę najpierw do lekarza. Mariolę, którą bolał już cały kręgosłup i każdy krok był problemem. Lekarz rzeczywiście przepisał dwie maści, pokazał też Mirkowi, jak masować Mariolę, żeby ulżyć jej w bólu. Później pojechali do pralni Perfect Clean. Pracowniczka Perfect Clean cierpliwie odpowiadała na wszystkie pytania Marioli. Zapewniła ją, że torebka zamszowa po wypraniu będzie jak nowa.

Przez czternaście dni Mariola chodziła markotna. Nie mogła się już doczekać odebrania swojej zamszowej torebki z pralni. Kiedy więc nadszedł dzień odbioru prawie frunęła do samochodu, nie bacząc na pojawiający się jeszcze czasem ból. Odbierając swoją wyczyszczoną torebkę zamszową prawie się popłakała. Torebka rzeczywiście wyglądała jak nowa. Radości nie było końca. Po odbiorze torebki Mirek zawiózł swoją żonę do firmowego sklepu obuwniczego, gdzie kupił jej piękne kozaczki z antypoślizgową podeszwą, żeby się już nigdy nie poślizgnęła i nie poobijała.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prasowanie lnianej koszuli

Pranie firan. Jak prać firany w pralce?

Karta Extraprofit, czyli pragmatyczny prezent na Dzień Chłopaka