Firany Moniki

Wojtek chodził nie cierpliwie od ściany do ściany. Jego żona, Monika, leżała w szpitalu i czas był najwyższy na poród. Pięknie się złożyło, że termin porodu miał być tuż przed Bożym Narodzeniem. W końcu Wojtek stwierdził, że musi coś zrobić. Musi czymś się zająć, bo zwariuje. Postanowił przygotować dom na powrót żony z maleństwem i pięknie go posprzątać. Umył wszystkie szafki, lustra, umywalki. Nie zapomniał o podłogach i oknach. Trzeba było jeszcze wyprać firanki. Firanki, które Monika sama wybierała, o które pieczołowicie dbała, bez których nie wyobrażała sobie domu. Jak się za to zabrać? Wojtek począł przeszukiwać Internet i znalazł domowe sposoby prania firanek. Wszystkie porady skupiały się na użyciu sody oczyszczonej do prania firanek. Sporządził więc stosowną mieszankę sody oczyszczonej, wody i płynu do prania. Wlał wszystko do dużej plastikowej miski i zaczął prać. Nie śmiał wierzyć, że wyjdzie mu to dobrze, że Monika będzie całkowicie zadowolona, ale wkładał w pranie firanek całe swoje mężowsko-ojcowskie serce. Wylał wodę i nabrał czystej z odrobiną płynu do płukania. Wypłukawszy dokładnie firanki wycisnął je w swych dużych i silnych męskich dłoniach po czym rozwiesił do wyschnięcia. Po wyschnięciu wyprane firanki trzeba było wyprasować. Wojtek wyczytał w Internecie, że trzeba to robić delikatnie, na dość niskiej temperaturze żelazka. Wyprasował firanki i rozwiesił tak, jak lubiła Monika. Gdy tylko skończył, dostał telefon, że córcia wychodzi na świat. Jak stał, tak wzuł buty, ubrał się i pobiegł do szpitala. Tam przywitała go Monika z małą Hanią w ramionach.

Kilka dni później Monika i Hania wracały do domu. Wojtek denerwował się, czy o wszystkim pamiętał, czy niczego nie pomylił. Monika weszła uśmiechnięta do salonu z Hanią na rękach i stanęła jak wryta. Coś było nie tak. Wojtek zaciskał z nerwów zęby. Po chwili do Moniki dotarło, że firanki są jakby bielsze od tych, które pamiętała. Okazało się, że soda oczyszczona w połączeniu z wodą i płynem do prania uczyniła firanki śnieżnobiałymi. Monika podejrzewała męża, że oddał firanki do ich ulubionej pralni Perfect Clean, a gdy dowiedziała się, że to nie żadna pralnia, choćby tak dobra jak Perfect Clean, uprała jej firany, tylko Wojtek własnoręcznie, popłakała się ze szczęścia w ramionach męża.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prasowanie lnianej koszuli

Pranie firan. Jak prać firany w pralce?

Karta Extraprofit, czyli pragmatyczny prezent na Dzień Chłopaka