Prasowanie bielizny
Karina zdejmowała z suszarki suchą bieliznę swojej rodziny.
Nie była to mała rodzina. Karina miała męża, czwórkę dzieci i mieszkała z
teściową, którą bardzo lubiła i która to odwzajemniała. Majteczek, majtek,
gaci, bokserek, podkoszulek było więc mnóstwo. Zdjąwszy bieliznę z suszarki
Karina rozstawiła deskę do prasowania i zabrała się za prasowanie bielizny.
Karina bardzo lubiła prasowanie. Czynność ta ją uspokajała, w trakcie
prasowania przychodziły jej do głowy dobre rozwiązania wszelakich problemów,
czy to rodzinnych, czy pochodzących z pracy, zdrowotnych albo finansowych.
Prasowanie bielizny było jej ulubionym zajęciem. Nie trzeba było uważać, czy
nie zrobi się kant na rękawie, rzeczy do wyprasowania było dużo, ale były małe,
więc praca posuwała się szybko na przód. Z żelazkiem w ręce Karina pozwalała
sobie na błądzenie myślami w przyszłość, planowała rodzinne wydatki, myślała
jak urządzić zbliżające się święta i rozrywkę dla najmłodszych. Koleżanki
często namawiały ją na oddanie prasowania jakiejś pralni. Szczególnie polecały
pralnię Perfect Clean. Mówiły, że Perfect Clean jest rzeczywiście perfekcyjna,
że nigdy nie zdarzyło się, żeby odzież wróciła w jakikolwiek sposób uszkodzona.
Karina jednak stała przy swoim. Wierzyła koleżankom, że Perfect Clean to solidna
firma i że pralnię mają na wysokim poziomie, ale nie oddałaby chwil z żelazkiem
w roli głównej za nic na świecie.
Komentarze
Prześlij komentarz