Pranie firan w domu
Marek sprzątał mieszkanie. Jego żona, Karolina, miała nie
długo wrócić z zielonej szkoły, na którą pojechała z uczniami swojej klasy.
Umył wszystkie szafki w kuchni, łazience, pokojach i przystępował do mycia
okien, gdy zauważył, że firany są brudne. Do powrotu żony zostały jeszcze
cztery dni. Mało czasu na porządne wypranie firan. Marek obawiał się jednak, że
nawet w pralni Perfect Clean, w której mieli z Karoliną wykupione różne usługi,
nie zdążą ich wyprać na czas. Umywszy więc okna usiadł, otworzył laptop i
zaczął szukać w Internecie sposobów na domowe pranie firan. Dowiedział się, że
firany są z bardzo delikatnych tkanin, że nie można ich prać w pralce bębnowej.
Należy je najpierw namoczyć w małej ilości wody z dodatkiem środka piorącego. Po
namoczeniu przez kilka godzin należy je delikatnie poruszać, nie pocierając, aż
cały brud z namoczonych firan odpadnie. Potem należy je dokładnie i bardzo
delikatnie wypłukać i pod żadnym pozorem nie wirować. Trzeba je rozwiesić na
długich linkach, aby cała woda z nich obciekła i żeby potem spokojnie wyschły. Od potężnej
porcji tych informacji Marka zabolała głowa, ale chciał, żeby mieszkanie było
super czyste. Pojechał do dobrze zaopatrzonego sklepu chemicznego i kupił
najdelikatniejszy środek piorący, jaki tam znalazł. Przyszedłszy do domu wlał
szklankę środka do wanny, dodał ciepłej wody z kranu i włożył firany do wanny.
W ten sposób pierwszy etap prania firan miał za sobą. Następnego dnia z samego
rana wziął dwie najdłuższe łyżki drewniane i zaczął nimi delikatnie ruszać
firany. I to był drugi krok domowego prania firan. Po godzinie takiego ruszania
Marek wyciągnął z wanny korek i wylał całą wodę. Nalał zimnej wody i znów
łyżkami delikatnie poruszał firany, aby je dobrze wypłukać. Po trzeciej czynności
wchodzącej w skład prania firan, Marek wyjął je z wanny i rozwiesił na
balkonowej suszarce sznurkowej. Ciekło z nich potwornie, ale Marek trzymał się
dokładnie instrukcji domowego prania firan. Podstawił pod firany miski i
czekał. Wieczorem firany były suche. Słońce tego dnia na szczęście świeciło
mocno. Ku własnej satysfakcji Marek dostrzegł, że firany naprawdę się wyprały.
Naprawdę były czyste i prawie lśniły. Szczęśliwy małżonek nauczycielki
rozwiesił w czystych oknach czyste firany i z poczuciem dobrze spełnionego
obowiązku poszedł spać.
Komentarze
Prześlij komentarz