Firany i dym tytoniowy
Justyna gościła przez cały miesiąc wakacji swoją kuzynkę z
mężem. Oboje: i kuzynka, i jej mąż palili papierosa za papierosem, na czym
ucierpiały dzieci Justyny krztusząc się dymem tytoniowym, Justyna, którą ciągle
bolała głowa i jej mąż, którego również bolała głowa. Po wyjeździe kłopotliwych
gości i dokładnym wywietrzeniu całego mieszkania okazało się, że dym tytoniowy
zostawił po sobie jeszcze jeden ślad. Firany, które były wcześniej bielutkie
jak wata cukrowa, tak mówiła córka Justyny, teraz były szare. Trzeba było je
wyprać. Niestety pranie w pralce nie wiele dało. Justyna zaczęła więc szukać w
różnych gazetach z poradami dla pań domu sposobów na pranie firanek. Namaczanie
w szarym mydle, płukanie, namaczanie w occie, płukanie… Wszystkie te sposoby
wydawały się Justynie nieprofesjonalne. Nie umiała im zaufać. Zaczęła więc
szukać wiadomości w Internecie. Tak trafiła na stronę Perfect Clean. Była to sieć pralni z dużym
doświadczeniem. We Wrocławiu była akurat filia Perfect Clean, więc Justyna nie
zastanawiając się dłużej, zapakowała nieszczęsne firany do siatki, wsiadła za
kierownice swojego Opla i pojechała do pralni Perfect Clean. Sympatyczna pani,
która odbierała od niej zabrudzone firany zapewniła, że pracownicy zaopiekują
się firanami w sposób rzetelny i profesjonalny oraz że odbierze je na pewno
czyste. Pranie firan potrwało dwa tygodnie. Po wypraniu firany były znowu białe
jak wata cukrowa. Ich szarość odeszła w niepamięć. Usługa prania firan w pralni
Perfect Clean przywróciła dawny spokój i wyczekiwaną czystość.
Komentarze
Prześlij komentarz