Mokra trawa i jasne buty

Kinga wyjechała z przyjaciółkami: Aśką, Dorotą i Magdą, nad jezioro. Mieszkały w wynajętym na spółę domku campingowym. Jezioro było raczej jeziorkiem, ale można było popływać kajakiem albo rowerem wodnym. Była też plaża, na której można było się opalić na brąz. Po drugiej stronie jezioro była mazurska wieś, natomiast po tej, gdzie były campingi, rósł las. Któregoś dnia dziewczyny wybrały się do lasu. Wzięły ze sobą wodę, kanapki i dwa kilo czereśni. Postanowiły znaleźć w lesie uroczą polanę i na niej urządzić sobie piknik. Weszły w las i jakiś kilometr dalej znalazły miejsce po wyrębie. Postanowiły tu zostać. Można było wygodnie usiąść na ściętych pniach, pomiędzy którymi rosła bujna, wysoka trawa. Siadły więc, wyjęły wiktuały i zaczęły rozmawiać, opowiadać dowcipy, anegdoty i ogólnie żartować. Zjadły kanapki, wypiły wodę, zagryzły czereśniami, a żartom nie było końca. Nie zauważyły nawet, że nad wyrębę nadciągnęła wielka czarna chmura. Zastanawiały się właśnie, czy z wyrzuconych na ziemię pestek wyrosną czereśnie, gdy lunęło. Potężny deszcz szybko przemoczył dziewczyny. Niestety, zmokła również trawa, która, jak okazało się następnego dnia, paskudnie zabrudziła ich jasne, wakacyjne buciki. Nie było rady. Trzeba było kupić pół kilo sody oczyszczonej, wymieszać z pół litrem wody i utworzoną w ten sposób pastą czyścic buty., bo, jak to stwierdziła Magda, Perfect Clean na campingu nie ma. Istotnie. Żadnej pralni z sieci Perfect Clean nie było nie tylko na campingu, ale w zasięgu dwudziestu kilometrów. Dziewczyny szorowały więc swoje buty pastą z sody oczyszczonej i wody mając nadzieję, że wstrętne plamy po mokrej trawie zejdą.

Jak się okazało, po plamach nie został nawet ślad. Dziewczyny były dumne, że poradziły sobie tak dobrze i nie musiały jechać do Olsztyna. Tam była najbliższa pralnia Perfect Clean.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Prasowanie lnianej koszuli

Pranie firan. Jak prać firany w pralce?

Karta Extraprofit, czyli pragmatyczny prezent na Dzień Chłopaka